Chciałabym powiedzieć słów kilka o regularności, której brakuje w moim życiu na każdym kroku. Wszystko byłoby o wiele prostsze i teraz nie musiałabym walczyć ze skutkami mojego lenistwa, gdybym chociaż przez parę ostatnich lat polubiła się z regularnością. Owszem, jest parę czynności, które wykonuję regularnie, zalicza się do nich mycie zębów, mycie głowy, spanie i oglądanie seriali. Nic z wyżej wymienionych nie zbliża mnie ku kobiecie idealnej. Nie jem regularnie, więc moje ciało woła o pomstę do nieba, nie balsamuję się regularnie, co za tym idzie mogę obserwować unoszący się biały pyłek za każdym razem gdy ściągam spodnie a mój cellulit szczerzy zęby i prosi o więcej. Nie stosuję regularnie odżywek do włosów, maseczki na twarz nakładam tylko od wielkiego dzwonu, nie chodzę na siłownię tak często jak powinnam, o śnie nieregularnym już nie wspomnę.
Nie oczekuję cudów, wiem że nie zmienię tego wszystkiego pstryknięciem palców. Zacznę wprowadzać zmiany i obserwować rezultaty. Niech każdy nowy tydzień wprowadza coś, do rutyny dnia codziennego, coś, co sprawi, że poczuję się kobietą spełnioną i zadowoloną ze swojego ciała. To jak? Na pierwszy ogień pędzi nawilżanie ciała. Stosuję wspaniałą oliwkę z Oriflame tuż po kąpieli, obłędny zapach i obłędne efekty! Muszę zaopatrzyć się też w jakiś balsam pierwszej potrzeby, nie zawsze chce mi się mazać oliwką, jutro zakupu dokonam.
Oficjalnie otwieram tydzień pierwszy REGUŁĄ - nawilżanie REGULARNE
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz