wtorek, 24 kwietnia 2012

Idealizowanie od środka: zielony koktajl zdrowia

Żeby moja cera i ciało były idealne muszę też odpowiednio się odżywiać. Staram się wprowadzać zmiany bez presji, nie myśląc o tym, że jestem na diecie. Jem zdrowo dla czystej przyjemności i satysfakcji. A dziś delektuję zielony koktajl na przyrządzenie którego potrzebujemy:
1 banan
2 kiwi
3 gałązki selera naciowego
Wszystko razem wrzucamy do malaksera i miksujemy aż powstanie pyszna, gęsta bomba witaminowa! I co z tego mamy?
- banan zawiera fosfor i tryptofan więc poprawi nam humor, ze względu na zawartość potasu ureguluje ciśnienie krwi, oraz będzie stymulować hemoglobinę w krwi,
- kiwi zostało zaliczone do grupy superfood ze względu na ogromną ilość witamin (C, B i E), a więc jako super-kobiety musimy je polubić!
- seler naciowy oczyszcza nas z toksyn i pobudza przemianę materii, co jest w moim przypadku bardzo pożądane.

Czy już zachciało Wam się wypić ten koktajl?

Wdrażanie reguły w życie...

..nie bywa łatwym zadaniem, ale staram się pamiętać, że wykonalnym. I tak oto działam, uzbroiłam się w balsamy w ilości dwóch sztuk, jeden firmy Alterra - bezzapachowy Intensiv- Korpermilch (http://www.codecheck.info/img/110999/1),  a drugi Soraya, który ma silnie ujędrniać (http://wizaz.pl/kosmetyki/foto/46199_250.jpg)!

Na razie wmasowałam dwa razy pierwszą pozycję i muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona. W prawdzie brakuje mi jakiegoś przyjemnego zapachu, ale balsam reflektuje się tym, że naprawdę porządnie nawilża i szybko się wchłania. Po niektórych balsamach, które niby miały nawilżać, już po kilku godzinach widziałam suchą skórę, tutaj jest inaczej i oby tak dalej.
Wieczorem może spróbuję Soraya.
Poza tym ubolewam, bo skończyła mi się oliwka Oriflame (https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjRKMlikvM_rMH-abEy5AXOR5a_bSq97a-RFyx9T6miUpHLGSEasqJ7O6xc4WJJ5P1_sTbtIfoBNDS_jixUOa0QALX3wHF5F7Z065aERJuZBCotG7vKoqUSabMYPqQWXQ6tKPAdfUQaZyQ/s1600/1.jpg), która jest cudowna, nawilża, ma piękny zapach i nie pozostawia tłustych plam oraz szybko się wchłania!

A ja teraz pochłaniam kawę i zabieram się do pracy, bo przecież jako idealna kobieta nie mogę zostawiać wszystkiego na sam koniec!

niedziela, 22 kwietnia 2012

Żelazne reguły regularności

Chciałabym powiedzieć słów kilka o regularności, której brakuje w moim życiu na każdym kroku. Wszystko byłoby o wiele prostsze i teraz nie musiałabym walczyć ze skutkami mojego lenistwa, gdybym chociaż przez parę ostatnich lat polubiła się z regularnością. Owszem, jest parę czynności, które wykonuję regularnie, zalicza się do nich mycie zębów, mycie głowy, spanie i oglądanie seriali. Nic z wyżej wymienionych nie zbliża mnie ku kobiecie idealnej. Nie jem regularnie, więc moje ciało woła o pomstę do nieba, nie balsamuję się regularnie, co za tym idzie mogę obserwować unoszący się biały pyłek za każdym razem gdy ściągam spodnie a mój cellulit szczerzy zęby i prosi o więcej. Nie stosuję regularnie odżywek do włosów, maseczki na twarz nakładam tylko od wielkiego dzwonu, nie chodzę na siłownię tak często jak powinnam, o śnie nieregularnym już nie wspomnę.

Nie oczekuję cudów, wiem że nie zmienię tego wszystkiego pstryknięciem palców. Zacznę wprowadzać zmiany i obserwować rezultaty. Niech każdy nowy tydzień wprowadza coś, do rutyny dnia codziennego, coś, co sprawi, że poczuję się kobietą spełnioną i zadowoloną ze swojego ciała. To jak? Na pierwszy ogień pędzi nawilżanie ciała. Stosuję wspaniałą oliwkę z Oriflame tuż po kąpieli, obłędny zapach i obłędne efekty! Muszę zaopatrzyć się też w jakiś balsam pierwszej potrzeby, nie zawsze chce mi się mazać oliwką, jutro zakupu dokonam.

Oficjalnie otwieram tydzień pierwszy REGUŁĄ - nawilżanie REGULARNE

sobota, 21 kwietnia 2012

Przeciwieństwo ideału

Witam Was ja, kobieta nieidealna! Zakładam bloga, aby zmienić swoje życie, aby pokazać, że chcieć to móc. Pragnę prowadzić idealne życie, idealnej kobiety, czerpać z niego przyjemności, jak na idealną kobietę przystało.
Ale najpierw trochę mojej nie-idealności. Każdy dzień zaczynam tak samo, nie chce mi się otwierać ani jednego, ani drugiego oka, bo przecież zaraz trzeba wyjść, a ja jak zwykle nie mam się w co ubrać! Silę się, dwoję i troję aż w końcu sfrustrowana zaszywam podziurawione spodnie w kącie mojego pokoju i wychodzę tak, aby nie zostać zauważoną. Nie przykładam wagi do tego co jem, uwielbiam wcinać niezliczoną liczbę kalorii, czując jak moje niedoskonałe ciało się powiększa i cierpiąc z tego powodu co wieczór. Nie mam dopasowanej do siebie fryzury, nie wcieram w siebie żadnych kremów i balsamów, chodzę z poobdrapywanymi paznokciami, a moje stopy dobrze, że są przykryte. Nie, nie jestem potworem, jakoś tam się prezentuję, ale czas zmienić "jakoś tam" na "świetnie".
Małymi kroczkami postaram się zbliżyć do ideału i zapraszam wszystkie chętne kobiety do wspólnej walki o nasze szczęście, bo przecież wszystkie zazdrościmy kobietom idealnym!